Koło zamachowe danych (data flywheel) to biznesowo-techniczna pętla, która sama się wzmacnia. Zasada: im więcej robotów jest wdrożonych, tym więcej rzeczywistych danych o zadaniach zbierają; z tych danych trenuje się lepszy model; lepszy model sprawia, że roboty są bardziej zdolne i niezawodne; zdolniejsze roboty są częściej wdrażane i sprzedawane; a większe wdrożenie generuje jeszcze więcej danych. Gdy koło raz się rozkręci, nabiera własnej bezwładności i konkurencja z trudem je dogania — dlatego nazywa się je „kołem zamachowym”.
W robotyce koncepcja ta jest szczególnie ważna, ponieważ główną przeszkodą w postępie jest brak danych. Danych robotycznych jest wielokrotnie mniej niż tekstu czy filmów w internecie, a ich zbieranie jest trudne — każdy przykład wymaga fizycznego wykonania zadania, często przez teleoperację. Kto potrafi tanio i na dużą skalę zbierać wysokiej jakości dane z rzeczywistych wdrożeń, zdobywa surowiec do uczenia przez imitację i budowania silniejszych modeli fundacyjnych.
Właśnie dlatego wielu producentów spieszy się z wdrożeniem robotów w rzeczywistych pilotach, nawet jeśli nie są jeszcze doskonałe — celem jest rozkręcenie koła zamachowego przed konkurencją. Tesla czerpie ze swoich doświadczeń z flotowym zbieraniem danych z samochodów, Figure i 1X budują swoje strategie wokół rosnącej liczby wdrożonych jednostek, a Digit zbiera dane z rzeczywistych magazynów.
Koło zamachowe jest jednocześnie popularnym hasłem w prezentacjach inwestorskich, dlatego na miejscu jest pewna powściągliwość. Prawdziwa przewaga nie wynika z ilości surowych danych, lecz z danych wysokiej jakości, zróżnicowanych i dobrze oznakowanych — oraz z tego, czy firma potrafi naprawdę zamknąć pętlę, a nie tylko narysować ją na slajdzie.